Boodyniek


przerwa techniczna
wróciłam do pisania... 

nie tutaj, wenę odkopałam w równoległym świecie a jakże odległym...
tu muszę odetchnąć...
a jednak...

mimo wszystko cały czas boli a zmiana szablonu nic nie pomogła...

wrócę...

może szczęsliwsza ? (tfu przez lewe ramię)


boodyniek 2012-01-20 10:21:03 skomentuj (0)
Tęsknię...

boodyniek 2012-01-01 16:48:24 skomentuj (0)
krótka chwila prawdy
Tak!
Jestem cholernym nałogowcem!
Uzależniam się wręcz z prędkością swiatła.

A leczenie z nałogu spala mnie doszczętnie.
Ale nie o tym miałam...

Uzależniona od rozmów, zapierająca się wcześniej rękami i nogami przed tym stwierdzeniem, dziś postawiona pod ścianą niestety muszę się do tego przyznać. Fb nie do końca spełnia swoją rolę - za dużo znajomych, nie przyjaciół - znajomych. 
Więc  godzę się powolutku z panem blogusiem...

Pozostawiona sama sobie w czterech ścianach nie umiem żyć tylko z sobą.. i pomyśleć, że miałam się za samotnika. 

A do tego uparta gorzej niż osioł... z dumą wielkości Mont Everestu. Sama słodycz zapakowana w kolorowy papierek.

W kawowy szał wpadłam i utonęłam... Dawkuje sobie to pobudzenie, bo inaczej długo tak nie pociągnę... Szałowa jestem, ale bez przesady :P

Net zawsze był, jest i będzie i nic tego nie zmieni. Umrę z klawiaturą, czy qwerty czy standardową...

Książki i muzyka od zawsze... tylko czasu zawsze jakoś za mało...



Nie wiem jak sobie radzić z tymi swoimi nałogami wszystkimi, walcząc z nimi ranię samą siebie... a nie widzę innego wyjścia.
Nawet zdanie, że co mnie nie zabije to mnie wzmocni jakoś... nie motywuje.

A nie chcę być słaba.. oj jak bardzo nie chcę. 
Już wolę być nieszczęśliwa.





boodyniek 2011-12-27 20:43:39 skomentuj (1)
przy lampce Vina Maipo Cabernet Sauvignon Merlot :]

Każdy ma jakiegoś bzika...
Jednym z wielu moich jest - zapach.
Uwielbiam ładnie pachnieć, nie dusząco, ale świeżo, ulubiony to zielona herbata (E.Arden), cytrusy, ogórek, melon...
Potem akcenty owocowe... truskawka, jabłko...

Mol książkowy, gdy zawitam do biblioteki (dawno nie byłam) wącham książki... tak się znimi zaprzyjaźniam - przez węch, później kilka linijek tekstu i wiem, czy to znajomość na dłużej czy nie.
Nowe książki też cudownie pachną... i również nie mogę przejść obok nich obojęnie. Muszę powąchać.

Gdy dawno dawno temu kupiliśmy dywan do pokoju przeleżałam na nim dobrą chwilę wwąchując się w niego... piękne doznanie...

Za to gdy jestem w centrum handlowym wszystkie Sephory, Douglasy omijam szerokim łukiem... od tego natłoku doznań węchowych można ześwirować, a w najlżejszym wypadku rozboli głowa...

Jest jeszcze jeden zapach, który uwielbiam, i nie.. to nic do jedzenia.. chociaż czasami ma się ochotę schrupać to i owo... ale za mało wina wypiłam by się dzielić tym publicznie...


boodyniek 2011-12-21 21:16:57 skomentuj (1)
about

Tyle lat prowadzę tego bloga, więc na pewno przydarzyły mi sie powtórzenia... Stąd brak pewności czy to co mam za chwile zamiar napisać nie pojawiło się wcześniej, jeżeli tak - trudno :)

Święta
Dawno przestały być związane z przeżyciami duchowymi, z kosciołem jestem na bakier... uuu... długo. Ale to nie czas i miejsce na takie pogadanki.
Święta miały magię jak byłam mała i niewiele rozumiałam. A z roku na rok z moich oczu spadały kolejne klapki.
Ale jeszcze potrafiłam wykrzesać z siebie tą energię, cieszyć się atmosferą, rodziną przy wigilijnym stole.
To będzie druga wigilia po...
Trzecie święta, które nieodzownie kojarzą mi się ze szpitalem.

Nie ma magii, nigdy nie będzie...
Kolejne spotkanie z rodziną, kolejne jedzenie, kolejne oczekiwanie na śnieg... kolejne wolne dni...
Nic poza tym...
Nic ponadto.

Staram się żyć normalnie światu pokazując uśmiechnięte oblicze, co nie zmienia faktu, że przychodzą czasem takie dni gdzie najlepiej się ukryć i popłakać w poduszkę.
boodyniek 2011-12-20 14:48:22 skomentuj (0)